piątek, 22 czerwca 2012

piąty

-Ej Max o co chodzi ? - przerwałam  mu . Widziałam jak łzy napływają mu do oczów .
- Nie przerywaj , chciałaś wiedzieć to ci teraz powiem , nie chce mieć tajemnic .
                                Wtedy zaczął swój monolog .

` Gdy miałem 12 lat byłam normalnym dzieckiem ,szczęśliwym . Rodzice tez byli szczęśliwi . Po jakimś czasie zaczęły się problemy z pieniędzmi . Nie mieliśmy pieniędzy na spłacenie długów . Na jedzenie . Żyliśmy z jakiegoś cholernego zasiłku . Na nic już nie starczało. Oboje się rozpili .  - (widziałam jak po jego policzku spłynęła pojedyncza łza .Otarł ja i opowiadał dalej . ) Oni mnie obwiniali o to wszystko , mówili , ze gdyby mnie nie było byłoby im łatwiej  , mieliby pieniądze .  Kilka dni po tych słowach  w domu nie było nic do jedzenia . Poszedłem i zapytałem czy kupią coś do jedzenia . I dostałem za to pytanie od ojca   w twarz .
Powiedział : 
-Jak śmiesz o to pytać . To przez Ciebie nie mamy pieniędzy. Ty Darmozjadzie - powiedział z nienawiścią w oczach  i złością w głosie 
Rozpłakałem się jak to dziecko . Pobiegłem do mojego pokoju . (Co miałem zrobić ? Byłem za młody , żeby się kłócić . - powiedział . Dalej widziałam jak spływają mu łzy ) 
Siedziałem w moim pokoju skulony . Kiwałem się w przód i w tył nie wiedząc  co robić . 
Nagle do głowy przyszła mi pewna myśl , żeby uciec . Nieważne gdzie była jak najdalej od nich . 
Gdy oni już zaspali wziąłem mój stary plecak , włożyłem tam stary koc z dziurami , do tego latarkę , ubrałem się i po cichu zszedłem do Kuchni po coś do jedzenia . Wybór nie był za duży w sumie nic tam nie było oprócz kilku kromek starego i już suchego chleba . Spakowałem i szybko wyszedłem z domu . Pokierowałem się w stronę lasu . Biegłem oglądając się za siebie . Bałem się . Gdy już wszedłem w las Włączyłem latarkę . Było ciemno a koło mojej głowy latały jakieś nietoperze  , było słychać także głos sowy . Do  tego jakieś wycie  ? (patrząc teraz na to wszystko wyglądało jak jakiś tani Horror -  gdy Max wypowiedział te słowa zaczął kontynuować ) Szedłem coraz głębiej w ten las . Bateria w latarce już się kończyła . Doszedłem jeszcze kawałek i bateria się wyczerpała .  Dzięki temu , że była pełnia księżyca .Było jasno . Nie tak jak przy latarce ale światło księżyca dawało swoje  . Było już późno . Byłem coraz bardziej zmęczony . Nagle zobaczyłem budkę myśliwską ( `Ambona` tak to się chyba mówi -  powiedział  .) 
Wdrapałem się tam .  Rozłożyłem mój koc , owinąłem się nim jakby to było moje jedyne schronienie . Było ciemno i zimno po całym lesie unosiło się wycie . Schowałem głowę pod koc .   Nawet nie wiem kiedy zasapałem . Obudził mnie rano głód . Brzuch dawał znać , ze jest głodny . Wyjąłem kromkę chleba i zacząłem  ją powoli gryźć . Spędziłem tam jeszcze 2 dni . Chleb mi się skończył . Nie miałem co jeść . Głód dawał znać .  Uklęknąłem do modlitwy . Pamiętałem modlitwę którą nauczyła Mama  . Zacząłem się modlić . Po upływie 10 minut pojawił się Myśliwy . Bóg szybko zadziałał . 
-Co ty tu dziecko robisz ? - zapytał zdziwiony i jednocześnie zmartwiony 
-Uciekłem z domu - powiedziałem i jednocześnie zakryłem brzuch . Bo wydobył się głośny dziwięk .
-Opowiesz mi za chwilkę ale teraz... - zaczął szukać czegoś  w jego Plecaku , który był cały  Moro .
-Masz zjedz to . Widzę , że głodny jesteś .  Iii masz ty jeszcze napij się .  A dlaczego tu jesteś opowiesz mi za chwilę. 
-Dziękuję Panu - powiedziałem po czym zajadałem i piłem to co mi dał .
Podczas drogi  opowiedziałem mu wszystko  . 

                                                           -30 minut później -

 - A więc drogie dziecko , musimy cię odwieść do domu - powiedział wysoki Policjant
- Nie ja nie chce , wszystko tylko nie to. Nie chce tam wracać - powiedziałem ze łzami w oczach 
-Hmmm . Pomyślmy . Chciałbyś żyć bez rodziców ? Max to nie jest przyjemne . - powiedział zatroskany Policjant
-Ja wiem . Ale oni mnie biją . Ja mam dość . Obwiniają ze to moja wina . Chce im zejść z oczu będzie ciężko ale dam radę - powiedziałem
-Ale ty masz tylko 12 lat - powiedział Policjant
-13 Proszę Pana . Wczoraj miałem urodziny , które spędziłem w Lesie - powiedziałem ze smutkiem
-Wszystkiego Najlepszego Max . A terazz  poczekaj . 

Po tych słowach sięgnął ręką do telefonu . 
-Asiu ? Mogę cię prosić na chwilkę ? 
-Słucham szefie ? - powiedziała wysoka Policjantka
- Zabierz Maxa na stołówkę . Powiedz , żeby dali mu mega porcje lodów . I czego tam chce wczoraj chłopak miał urodziny - uśmiechną się Policjant  - Ja w tym czasie podzwonię 
-Dobrze . Chodź Maxiu . To ile ty masz już lat ? - i tak zaczęła się rozmowa 
  
-Dokąd jedziemy ? - zapytałem zniecierpliwiony 
-Do nowego domu - powiedział Policjant 
-Do do domu dziecka ? - zapytałem 
-Zobaczysz . - odpowiedział 
Po upływie 15 minut byliśmy na miejscu  . Tak to był dom dziecka . Weszliśmy do środka przywitała nas jakaś wysoka kobieta , była szczupła , blond włosy , i okulary zerówki .
-Witaj Max . Jestem  Sofia . Jestem dyrektorką tego Domu . Chodź zaprowadzę cię do twojego pokoju . 
Przywitałem się najgrzeczniej jak tylko potrafiłem . I podążyłem za nią . 
-Jessi , Jakub to wasz nowy współlokator . Pokażcie mu wszystko dobrze ? 
-Tak proszę pani - odpowiedziało dwóch innych chłopców 
Od razu znaleźliśmy wszyscy wspólny język wydawała się , że to moje bratnie dusze . 
Po 3 tygodniach dochodziła ostatnia rozprawa na której byłem . Nie wiem dlaczego Ale było mi smutno . 
Rozprawa dobiegała końca  . Sędzie już ogłaszał wyrok . To , że zostaje w Domu dziecka . Gdy nagle  moja Matka wstała  z ławki mówiąc 
-Sędzio , jeżeli go oddamy dostaniemy pieniądze  ?  ` 

-Hahahaha - zaśmiał się ironicznie . Moja własna matka . To tak cholernie boli gdy takie coś się usłyszy od własnej Matki . To mi ciągle chodzi po głowie . 
.-Tak . Teraz możesz się ode mnie odwrócić , zostawić . Bo chłopak z domu dziecka nie może być szczęśliwy
W tym samym momencie zakrył swoje oczy dłońmi . Wiedziałam , że on płacze. W sumie trudno było by nie zauważyć .  .  
Wstałam  z wielkim trudem . Miałam przecież ten cholerny gips . Szlam powoli  w jego stronę sunąc za sobą nogę . Usiadłam mu na kolanach . Wzięłam jego dłonie od twarzy . Otarłam rękawem mojej ulubionej bluzy a Adidasa jego łzy . Popatrzył na mnie swoimi pięknymi oczami . Miał w nich smutek , zal . Nie nie miał nienawiści . Najwyraźniej kochał swoich rodziców .Musnęłam jego usta . Odwzajemnił .  
-Nina - powiedział 
-Max . To nie twoja wina , że miałeś takie dzieciństwo . Jasne byłeś synem alkoholików ale to nie grzech . Ja cię nie zostawię , nie wyśmieje Cię . Uwierz 
-Dziękuję - złapał mnie za ręce . - Jesteś cudowna . 
Po tych słowach wtuliłam się w niego . Siedzieliśmy , rozmawialiśmy , śmialiśmy się .  Ten dzień mógłby trwać wiecznie  , ale musiał już wracać  . Pożegnaliśmy się czule po czym wyszedł a ja poszłam do łazienki , wykapałam się , zmyłam makijaż założyłam piżamę i zasnęłam niczym niemowlak .. 


                                                             _____________________________________________

Hej . ; ) Wybaczcie , że musielisce tak długo czekać na rozdział (o ile ktos czyta ) :D 
Ostatnio nie miałam w ogóle czasu . Teraz już postaram się dodawać częściej bo mam wakacje < 3 
Ale za dużo wzięłam prowadzę 3 blogi i to tak na rozpoczęciu wie muszę sie starac zeby byly idealne . : )
Kiedys wam podam linka .:D 
Rozdział dedykuję Zuz <3  http://einzigartigleben.blogspot.de/  Dziękuję za wszystko . ; * 
 Co do bloga . Jest super , że tyle wyświetleń . Ale większą ilość komentarzy byłaby mile widziana . 
Kolejny rozdział do połowy przyszłego tygodnia . Juz jutro zaczynam nad nim pracować
                                               Dziękuję . Kamila ; )) 
 .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz