niedziela, 20 maja 2012

trzeci

Zaczęłam się szykować . Poszłam do garderoby  po bieliznę i szybko  pobiegłam do łazienki by wziasc prysznic .
- O Matko ! - krzyknęłam sama do siebie .
-To już ta godzina ?  No jak zwykle się spóźnię .
Wskoczyłam do garderoby spośród  wszystkich ciuchów wybrałam : czarne rurki , luźną biało - niebieską bluzkę ,  , i czarna torebkę . Do tego bransoletkę z Apartu  . Zrobiłam makijaż  - Mascara na rzęsy , kredka do oka , i troszeczkę pudru . Wyglądałam jak na co dzień
Włosy wyprostowałam i pozostawiłam rozpuszczone . Założyłam szpilki i szybko pobiegłam na schody .
Na schodach poprzez mój pospiech potknęłam się na schodku . Spadłam z 7 stopnia
Krzyknęłam na cały głos ` Kurwa mac no nie teraz `   Mama szybko przybiegła . Zobaczyła mnie siedzącą  przy schodach . Siedząca bo tylko dałam rade usiąść wstać nie dałam rady .
-Jeny , córcia co się stało ?  Zapytała wystraszona mama
-Śpieszyłam się na spotkanie z kolega i się potknęłam w tych cholernych szpilkach .
-Znasz córeczko takie przysłowie ? ` Jak się człowiek spieszy ... ?
-To się diabeł cieszy ` wiem mamusiu wiem  dokończyłam zdanie .
-Dobra . Pomagam ci wstać i jedziemy do szpitala . - powiedziała mama
Mama się tak przestraszyła , ze aż trzęsły się jej ręce .
Podczas podroży do szpitala , pomijałam fakt  że cała byłam obolała i chyba złamałam nogę  i lewą rękę . Bardziej martwiłam się co z Maxem . Gdy już dojechaliśmy i mama poszła do recepcji ja zostałam w poczekalni i zadzwoniłam miedzy czasie do Maxa .


-Max ?
-Nina ? co jest gdzie ty jesteś czekam już ponad  40 minut a Ciebie ciągle nie ma . !
- Max ja nie mogę dzisiaj przyjść . Przepraszam .
-Dlaczego ? - zapytał takim smutnym głosem
- Bo jak wychodziłam na spotkanie . Hmmm aż wstyd się przyznać . Zbiegałam w szpilkach po schodach i spadłam ze schodów . jestem w szpitalu . Czekam na poczekalni . I dlatego mam czas żeby do Ciebie zadzownic . Przepraszam .
-Co?  Nie masz za co przepraszać . !
-Szkoda , że z naszego spotkania nici . - powiedziałam smutnym głosem
- Taaak . Bardzo mi zależało .
- Tak mi też . Dobra muszę kończyć mama wraca . Miłego wieczoru


Zawieźli mnie na wózku do sali . Już byłam po wszystkim . Juz mam gipsy . I wyglądam jak ostatnia kaleka .
Pomimo tego muszę zostać w szpitalu do jutra . Musza sprawdzić czy wszystko w porządku i czy nie mam jakiś urazów czy coś .


Już leżałam w sali . Strasznie mi się nudziło . Gdy popatrzyłam w drzwi ujrzałam Ogromnego misia . Myślałam że to Vannn z innymi przyjaciółmi ale gdy zobaczyłam kto to..


Nie mogłam w to uwierzyć ....


-Max ?
-Tak to ja .
-Co ty tutaj robisz ? -zapytałam  z ogromnym zdziwieniem .
-Wiesz los nie pozwolił się nam spotkać w Parku . To przynajmniej tutaj . Wiem miejsce nie jest odpowiednie na pierwsza randkę . Ale co tam .  - odpowiedział uśmiechając się .
-To miłe . Jesteś kochany . - posłałam uśmiech w jego kierunku
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim . Śmialiśmy się . ; ) Poznaliśmy się lepiej . Zupełnie zapomniałam , że jestem w szpitalu . Gdy tak patrzyłam w jego oczy . Zapominałam o bożym świecie . Widziałam , że on się patrzył także w Moje .
Niestety te piękne chwile zepsuła pielęgniarka . Niestety czas odwiedzin się zakończył musiał już wyjść .


Na pożegnanie dał mi buziaka  w policzka . Gdy wychodził przypomniałam sobie coś jeszcze .
-Max ?
- Tak ? - Zatrzymał się i zawrócił .
-Chodź tutaj . -uśmiechnęłam się  No zbliż się chyba się mnie nie boisz ? - zaśmiałam się
Gdy się zbliżył dałam mu buziaka w Policzek i powiedziałam
-Dziękuję za misia słodziaku . Jesteś kochany .
- Nie ma za co . Dla Ciebie wszystko .
Pożegnaliśmy się . Kiedy wyszedł sięgnęłam po telefon wybrałam numer z Grupy ` Kochani <3 ` i nacisnęłam zielona słuchawkę


-Nina ?
- Vann .? Nie uwierzysz  . Stało się ....






                   _____________________________________________




Zapraszam na ciąg dalszy . ; )